Artykuły

(Para)przepis na nastawianie igły

Zacznę od wyjaśnienia tytułu, aby naprowadzić, o czym będzie.

  1. (Para) – bo jest jakieś bliżej nieokreślone prawdopodobieństwo, że będzie z tego tekstu niby…
  2. przepis – czyli instrukcja do modyfikowania wedle gustu i potrzeb; przepis na…
  3. nastawianie – czyli celowe skierowanie się w stronę…
  4. igły – czyli wartości, które nas przyciągają. W tym miejscu odnoszę się do poprzedniego tekstu, Elastik fantastik, gdzie pisałam, że nasze wartości często pełnią funkcję igły od kompasu i pokazują, gdzie powinniśmy iść.

Igła może też zostać dobrze nastawiona przez szwaczkę i szyć rzeczy skrojone na miarę. Inna igła może puszczać muzykę w gramofonie, która będzie miodem dla uszu – pod warunkiem odpowiedniego nastawienia jej nacisku. Czynność nastawiania jest ważna, szczególnie na początku czegoś. Czymś, co zacznie się nam jednocześnie, będzie rok 2020. Na razie dziwnie, obco brzmi; za kilka dni niejeden z nas pomyli się i zamiast 20 wpisze 19. Pomyłka, nic nie kosztuje, zdarza się.

Bywają jednak decyzyjne pomyłki, które coś kosztują, ich popełnienie zamyka jakieś drzwi. A może by tak zaplanować coś na 2020-ty, żeby kosztownych błędów było jak najmniej? Jeżeli dokonałabym bardzo prostego podziału na tych, którzy a) robią postanowienia na nowy rok, b) nie robią postanowień, c) są neutralni, do tego roku prezentowałam postawę neutralno-nierobiącą. Teraz postanawiam postanawiać noworocznie. Nastawić igłę tak, żeby jak najwięcej moich wartości było obecnych w działaniu, a nie tylko w wypowiadanych słowach.

Mój (para)przepis na nastawianie igły i postanowienia:

  1. Wybieram czas, w którym będę sporządzać moje postanowienia; dla mnie ważne jest przygotowanie: staram się wprowadzić siebie w neutralny nastrój, niezbyt pozytywny, niezbyt negatywny; wybieram moment, w którym nigdzie mi się nie spieszy i chce mi się myśleć; obowiązkowo wyposażam się w puste kartki i kilka długopisów, najlepiej w różnych kolorach. Plus woda/kawa lub inne „paliwo”.
  2. Zastanawiam się, co dla mnie było ważne w tym roku, czemu przeznaczałam energię i jak bardzo podoba mi się rezultat otrzymany na koniec roku.
  3. Sprawdzam, czy to, co było ważne wtedy, jest nadal aktualne, bo przecież okoliczności zmieniają się z minuty na minutę, wartości też mogły się zmienić.
  4. Parzę też, co lub kogo z dzisiejszej perspektywy zaniedbałam, traktując to jako nauczkę i okazję do wyciągnięcia wniosków.
  5. Wskakuję na magiczny dywan, który zawozi mnie na chmurkę i oddaję się marzeniom (czyli robię kawę i niespiesznie ją konsumuję z dobrą muzyką w tle) – żeby sprawdzić, co w 2020 roku mogę zrobić, aby przybliżyć się do spełnienia marzeń.
  6. W międzyczasie kilkukrotnie włącza się wewnętrzny krytyk, który zrzędzi, żebym zeszła z tej chmurki.
  7. Trochę pod jego wpływem zaczynam przekuwać marzenia w konkretne działania; sprawdzam przy tym, jaką wartość zrealizuję danym marzeniem, co to marzenie chce o mnie powiedzieć, kim jest tak kobieta na chmurce.
  8. Zapisuję konkretne zachowania, to, co chcę zrobić w nowym roku, nadając temu przybliżony termin, zwracając uwagę na to, w jakim sposób dowiem się, że postanowienie zostało zrealizowane, patrzę na korzyści i szkody dla siebie i otoczenia, ważę.
  9. Nie używam w postanowieniach słowa NIE – skoro NIE BĘDĘ czegoś robić, to od razu ustalam, co będę robić W ZAMIAN.
  10. Czytam zapiski i sprawdzam, jak się czuje, gdy je czytam.
  11. Gdy po kilku modyfikacjach dochodzę do wniosku, że jest to szkic godny przyjęcia (szkic, ponieważ zawsze zostawiam sobie przestrzeń na życiowe niespodzianki, może wygram na loterii i połowa postanowień się zdezaktualizuje), zadaję sobie bardziej egzystencjalne pytanie: gdyby to był Twój ostatni rok życia, co jeszcze chciałabyś w nim zrobić? – i zapisuję gdzieś z boku, może będzie przestrzeń na odrobinę szaleństwa.
  12. Podejmuję decyzje, jakiej graficznej obróbce zostaną poddane moje cele, gdzie je umieszczę, żeby o nich pamiętać, co mi o nich przypomni, gdy moja igła się rozstroi i zboczę z kursu.
  13. Zastanawiam się, kogo i jak poinformować o nastawieniu igły, aby wysłał mi znak dymny, gdy będę przeczyć sama sobie.
  14. Ach… i jeszcze przypadkowe myśli! Te zapisuję na bieżąco, może też mają znaczenie. Sprawdzam to na końcu.

Całkiem sporo tego wyszło, ale wydaje mi się, że gra jest warta świeczki. Chodzi o kolejne 366 i możliwie dobre ich wykorzystanie. Z daniem sobie pozwolenia na błądzenie i modyfikowanie planów, ale idąc w jakimś wytyczonym kierunku. Aby płyta gramofonowa grała względnie czysto, a garnitur skrojony na miarę Twoich potrzeb i wartości nie rozszedł się w szwach, gdy w 2020 po raz pierwszy się potkniesz. Aby nastawiona igła zacerowała dziurę wymyślonym przez Ciebie ściegiem.